Archiwum kategorii: u Babci Stasi

Wózek toaletowo – prysznicowy  babci  Stasi

Każdy, kto opiekuje się osobą starszą lub niepełnosprawną mającą problem z samodzielnym poruszaniem się,  wie jak trudno zapewnić jej wygodę i bezpieczne  warunki podczas kąpieli. Wybór wózka toaletowo – prysznicowego zawsze stanowi wyzwanie. Jest to przedmiot niezwykle potrzebny osobom opiekującym się niepełnosprawnymi i starszymi. 

Na rynku jest kilka rodzajów  produktów ułatwiających kąpiel osobom z ograniczeniami fizycznymi. Są wśród nich ławeczki, fotele nawannowe , taborety, krzesełka, wózki  prysznicowe. Warto jeden z wymienionych produktów, w zależności od naszych potrzeb zawsze mieć pod ręką, by kąpiel bliskiej  nam osoby była bezpieczna, sprawna  i sprawiała wszystkim  radość.

Ze względu na stan zdrowia babci Stasi zdecydowałam się na zakup  wózka  prysznicowego, właściwie toaletowo-prysznicowego Clean  szwedzkiej firmy ETAC . Wybrałam model toaletowo-prysznicowy, gdyż dało mi to możliwość  wykorzystania wózka zarówno podczas kąpieli  jak i w toalecie (wykorzystałam  możliwość najazdu wózkiem nad sedes). Po zamontowaniu nocnika miałam  „przenośną” ubikację, która  szczególnie nocą oddawał nam sporą przysługę- toaleta przy łóżku , super wygoda.

Moją decyzja co do wyboru modelu wózka, uzależniłam  przede  wszystkim od stopnia spełnienia moich oczekiwań  wobec niego. Wcześniej przygotowana lista punktów, które miały mi pomóc w ocenia wózka  w dużym stopniu ułatwiła mi podjęcie decyzji .Plusy i minusy wskazały na wózek toaletowo-prysznicowy Clean.

A  to lista pytań, która była moim przewodnikiem w poszukiwaniu wózka dla babci Stasi.

1. Funkcjonalność

– wózek dwufunkcyjny   toaletowo-prysznicowy, wykorzystywany jako prysznicowy i jako toaletowy z możliwością najazdu nad sedes wiszący/stojący  i z możliwością zamontowania  nocnika.

2. Zwrotność

– 4 koła obrotowe: bardzo ważne zwłaszcza przy poruszaniu się po mieszkaniu, wąskie korytarze, mała łazienka. Praktycznie możliwość obrotu w miejscu.

3. Stabilność i posłuszeństwo

– 4 hamulec: zapewniają pełną stabilność, wózek nie pojedzie sam, nie przesunie się  podczas przesadzania podopiecznego, jego ruch jest pod naszym pełnym nadzorem.

4. Wygoda

-wyprofilowane siedzisko  otwarte od tyłu, bardzo ważna  rzecz  zwłaszcza przy  higienie intymnej. Możliwość  wykonania pełnej higieny intymnej jest szczególnie trudne przy osobie, która nie może stać samodzielnie lub  jej nogi są słabe, a  ona sama nie czuje się zbyt pewnie na mokrej  podłodze.

5. Zdejmowane podłokietniki

Podłokietniki przy wózku są bardzo ważne. Zawsze  powinny być „pod ręką” . W każdej chwili można się ich przytrzymać , to zawsze podnosi poczucie bezpieczeństwa   . Dobrze wyprofilowane, stanowią podporę dla przedramion, ręce nie zwisają .

Ale super, gdy jest  możliwość  zdjęcia  podłokietników , jest to  szczególnie przydatne dla opiekuna. Ta  dogodność zazwyczaj wykorzystywana jest  podczas przesadzania np. z łóżka na wózek, czy wózka na fotel. Swobodne  ruchy  w  bok , w dużym stopniu ułatwią nam tę czynność, mamy lepsze dojście i możliwość uchwytu. Przy wykorzystaniu transfera- deski   możemy osobę  w zasadzie przesunąć bez konieczności  stawiania  jej na podłodze.

Opcja  zdjęcia  podłokietnika   sprawdza się też w łazience,  w dużym stopniu pozwoli nam na dokładne i szybkie mycie, mamy swobodny dostęp praktycznie do każdej części ciała.

6. Podnóżek

Dobrze wyprofilowana stopka musi zapewnić wygodne ułożenie stóp, a baczna zabudowa, zapewnić ochronę pięt podczas jazdy. Wsuwany podnóżek, to chyba najwygodniejsza forma chowania podnóżka. Całkowicie wsunięty nie przeszkadza podczas toalety.

7. Lekki i zwrotny ale stabilny

Ciężar wózka jest bardzo ważny, musimy przecież nim operować, ale ważne jest także to, kto może bezpiecznie z niego korzystać,  czyli jaki jest jego  maksymalny udźwig.

8. Materiał z jakiego jest wykonany

Materiał musi być wytrzymały, i co bardzo ważne, łatwy w utrzymaniu czystości

9. Estetyka

Wózek ma się dobrze prezentować  ☺ , będziemy z niego często korzystać. Zgrabna , lekka budowa ,a jednocześnie pełne poczucie bezpieczeństwa podczas korzystania z niego to decydująca kropka nad „i” ,żeby go kupić

10. Dodatkowe wyposażenie

Możliwość dokupienia dodatkowych elementów podnoszących zarówno bezpieczeństwo  jak i wygodę w korzystaniu  z wózka  to tylko  dodatkowy punkt  dla produktu.

 

U Babci Stasi… (IV)

Zabezpieczenie łóżka- warto o tym pomyśleć

Jak wcześniej pisałam najważniejszym meblem w pokoju chorego leżącego jest łóżko. Łóżko szeroko rozumiane, czyli -dobrze dobrany model łóżka (zarówno pod kątem chorego, jak i opiekuna), materac, pościel, pokrowce, podkłady …

Na własnej skórze przekonałam się jak ważne są to rzeczy.

W poprzednim wpisie opowiadałam jakie łóżko byłoby najlepsze dla chorego, ale nie można zapominać o sobie – opiekunie. WYSOKOŚĆ ŁÓŻKA –przy chorym pampersowanym, którego przewijamy, myjemy, karmimy w łóżku, to najważniejsza rzecz dla opiekuna. Musimy ją dobrać tak, by nasz kręgosłup nie powiedział: ”Dość! Dłużej nie dam rady” i w dotkliwy dla nas sposób nie zaczął okazywał swoje niezadowolenie (oj, wiem coś o tym, doświadczyłam tego na własnej skórze, a właściwie kręgosłupie…). Tutaj najlepszym rozwiązaniem byłoby mieć łóżko z możliwością regulacji jego wysokości. W przypadku braku takiej opcji można wykorzystać coś w rodzaju podkładek pod nóżki łóżka, które umożliwią jego bezpieczne podwyższenie.

Gdy już ustawimy łóżko to, przy chorym pampersowanym , w pierwszej kolejności należy zwrócić uwagę na zabezpieczenia materaca przed zamoczeniem.

Pamiętajcie, zmoczony materac trzeba jak najszybciej wyprać, by pozbyć się zapachu moczu. Ja wykorzystałam do tego odkurzacz piorący (można zamówić również firmę od prania dywanów, która w zupełności poradzi sobie z tym wyzwaniem). Zapach moczu z materaca nigdy nie wywietrzeje! Stale będzie obecny w pomieszczeniu. A nie jest to przyjemny zapach, wierzcie mi. Dlatego, żeby do tego nie dopuścić warto od razu dobrze zabezpieczyć materac.

Ja jestem zwolennikiem pokrowców zakładanych jak prześcieradło z gumką. Łatwo je założyć jak i zdjąć, do tego w wystarczający sposób chronią też brzegi materaca przed zabrudzeniem. Korzystałam też prześcieradeł nieprzemakalnych, które można zarówno przemyć jak i prać w pralce (znajdziecie takie pod tym adresem).

Można powiedzieć, że materac ubierałam na cebulkę: pokrowiec lub nieprzemakalne prześcieradło,  prześcieradło ”tradycyjne”, podkład (warto sprawdzić co nam bardziej będzie pasować – podkład  jednorazowy czy wielokrotnego użytku z opcją prania (mnie najbardziej pasowały te ze zwiększoną chłonnością, po prostu w czasie awarii nie przeciekały) np. takie.

U mnie pojawił się dodatkowy problem – mokra kołdra. Niestety bywały i takie dni, kiedy całe łóżko pływało. Przechodziliśmy okres, w którym babcia zdejmowała sobie pampersy. W dzień w miarę szybko wyłapywaliśmy tę „awarię”, nocą niestety bywało różnie. Niestety często zdarzało się, że o poranku zamiast porannej toalety i śniadania czekała nas kąpiel i zmiana pościeli.

Materac był zabezpieczony, pozostawał suchy, ale kołdra, a nieraz i poduszka – mokre. Po długich poszukiwaniach trafiłam na firmę, która specjalizuje się w produkcji m.in. pokrowców wodoodpornych na kołdry i poduszki. Były takie jakie szukałam:

  • wodoodporne
  • odporne na roztocza kurzu domowego
  • z możliwością prania ręcznego lub w pralce
  • antystatyczne

Bardzo zaprzyjaźniłam się z pokrowcem , szczególnie na kołdrę (znajdziecie taki tutaj). Wreszcie skończyło się upychanie kołdry do pralki! Od tamtej pory na półce leżała tylko zmiana pościeli, bez zapasowej kołdry.

Jak wspominałam, przechodziliśmy okres czasu, w którym Babcia Stasia, szczególnie nocą, ściągała z siebie pampersa. Wiem , że wiele osób boryka się także z tym problemem. Pomogła mi tu p. Małgosia – instruktor terapii zajęciowej (jeszcze nie raz będę o niej wspominać, szczególnie gdy będę proponować Wam kilka sposobów jak zająć i urozmaicić czas chorym).

Zapytała mnie – Masz krawcową? Niech uszyje babci kombinezon zapinany na plecach.

to był strzał w dziesiątkę. Nocne akcje zdejmowania pampersa zakończyły się. Uwierzcie, mając dobrze zabezpieczone łóżku i fajną pidżamkę, możemy zaoszczędzić sporo  czasu i nerwów (!)

U Babci Stasi… (III)

Pokój babci Stasi.

 

Kiedy zapada decyzja pozostawienia chorego w domu, wyłania się potrzeba stworzenia mu odpowiednich warunków. Miałam tego pełną świadomość i po krótkiej dyskusji wraz z rodziną postanowiliśmy, by jedno z pomieszczeń w domu przeznaczyć dla Babci Stasi. Wymagało to od nas pewnej reorganizacji życia domowego, ale udało się. Pokój przed przyjazdem Babci ze szpitala był już dla niej przygotowany. Jak się później okazało, była to dobra decyzja.

Jak przygotować pokój – co zostawić,  czego się pozbyć, co dołożyć?

Ja zrobiłam to w dwóch krokach. Wyobraziłam sobie, że:

  1. jestem chora – co więc jest mi niezbędne (minimum z minimum) by czuć się dobrze
  2. jestem opiekunem – dokładam wszystko to co jest konieczne do obsługi chorego

Podłoga

Zaczęłam od usunięcia dywanu, podłoga musi być łatwa do utrzymania w czystości. W przypadku mycia chorego w łóżku jest duże prawdopodobieństwo jej  zalania – przerabiałam to nie raz.

Łóżko

Jest to najważniejszy mebel! Udało mi się wypożyczyć je w wypożyczalni sprzętu rehabilitacyjnego.

Na co należy zwrócić uwagę?

  • regulowana wysokość –podczas opieki chorego leżącego kręgosłup opiekuna szybko daje o sobie znać
  • unoszony zagłówek– dziś można kupić sam zagłówek z regulowaną wysokością i wykorzystać go np. podczas karmienia chorego (przykładowy zagłówek)
  • wysięgnik lub uchwyt – umożliwi choremu samodzielne podciągnięcie się np. do pozycji siedzącej.
  • barierka zabezpieczająca – zakładałam ją na noc w obawie przed wypadnięciem Babci z łóżka

Sprzęt musi być łatwy w utrzymaniu czystości. Często był narażany na różne  zanieczyszczenia, które musiały być szybko i w łatwy sposób usuwane. W tym wypadku szpitalne,  tradycyjne metalowe łóżko stanęło na wysokości zadania.

Dzisiaj dostępne są łóżka sterowane pilotem. Z pewnością są godne polecenia. Bez wysiłku można w nich ustawiać wysokość, regulować kąt oparcia zagłówka, dobrze byłoby  gdyby posiadało funkcję umożliwiającą  takie ułożenie stelażu, by chory mógł przyjąć pozycję siedzącą z opuszczeniem nóg (szczególnie ważne w procesie pionizacji chorego, dbania o jego dobre krążenie).

Ważne- ustawiamy łóżko tak, by posiadać możliiwie jak najlepszy dostęp do niego.

Komoda bądź wydzielona część regału

To miejsce  na teczkę z pełną  dokumentacją  leczenia;  leki dodatkowo trzymane np. w koszyczku, w którym powinno znaleźć się też  miejsce  na gilotynkę do dzielenia leków, zgniatacz– jeśli leki wymagają dzielenia lub sproszkowania; czy tygodniowa kasetka na leki, którą raz w tygodniu uzupełniamy (bez ciągłego sprawdzania i pilnowania czy właściwe leki zostały podane we wskazanym czasie) tutaj znajdziesz te produkty.  A także ciśnieniomierz, gleukometr, inhalator czy inne aparaty medyczne, o ile korzystamy z nich w podstawowej opiece nad chorym.

Dosuwany, stabilny stolik

Najlepszy byłby taki na kółkach, by móc go ustawiać zależnie od potrzeby, gdyż ma nam służyć do wielu rzeczy, choćby  jako blat, na którym możemy postawić posiłek, miskę i inne akcesoria do mycia, małą nocną lampkę (teraz można kupić małe lampki włączane bezpośrednio do kontaktu, których światło  dostatecznie ułatwia orientację w pokoju nocą). Ja przez pewien czas wykorzystywałam do tego szafkę nocną, do której dokręciłam kółeczka. Obecnie można znaleźć na rynku funkcjonalne stoliki, które znajdziecie np. tutaj.

Fotel

Obok łóżka w pokoju powinien znajdować się wygodny i stabilny fotel oraz mały stołeczek lub pufa, które można podsunąć pod nogi chorego. Niezmiernie ważne jest  by chory w miarę swoich możliwości jak najdłużej przebywał w  pozycji siedzącej,  ułatwia to krążenie krwi i zapobiega powstawaniu obrzęków kończyn. Pod pośladki podkładałam poduszkę przeciwodleżynową- typu jeż- by zmniejszyć ryzyko odleżyn.

Radio, telewizor

Tak jesteśmy przyzwyczajeni do ich obecności, że większości z nas  trudno sobie wyobrazić dzień   bez ich odbioru. Ale czy każdy chory tego chce- lepiej to dobrze przemyśleć . Babcia Stasia uwielbiała słuchać radia-najlepiej dawnych melodii, które pamiętała z lat młodości. Telewizor przydawał się do oglądania Mody na sukces i Wiadomości.

Cały dzień przy włączonym radiu czy telewizorze może dać odwrotny efekt niż byśmy tego oczekiwali. Uwierzcie, może szybciej zmęczyć chorego niż zabić jego poczucie osamotnienia.

Chcąc by babcia czuła się jak najlepiej w nowym miejscu, na komodzie postawiłam zdjęcia z jej pokoju, na ścianie zaś zawisł ukochany obraz. Chciałam, by po przebudzeniu zawsze miała przed oczami to, co łączyłoby ją z minionym czasem.

W miarę jak Babcia wracała do zdrowia, musiałam wprowadzać też pewne zmiany i w innych pomieszczeniach domu. Prawdziwym wyzwaniem była łazienka, ale jak sobie z tym poradziłam napiszę w kolejnych postach.

 

U Babci Stasi… (II)

Część II

Tak jak obiecałam, spróbuję w jak najrzetelniejszy sposób podzielić się z Wami moim doświadczeniem w opiece nad osobą starszą, która z dnia na dzień z osoby aktywnej, pełnej wigoru stała się małym dzieckiem tak fizycznie jak i mentalnie. Jest, rozumie co się do niego się mówi, ale nie poznaje najbliższych mu osób, nie zawsze potrafi zrobić to, o co jest proszony.

Gdzie jesteś Mamo! Nie jeden raz chciałam krzyczeć, gdy patrzyłam na to małe dziecko w ciele mamy. Jak to możliwe, że jest, a właściwie jej nie ma. Jak trudno zrozumieć, że ktoś kogo kochasz , z kim jeszcze wczoraj rozmawiałeś ,śmiałeś się, kłóciłeś – teraz patrzy na ciebie błędnym wzrokiem, bez miłości, bez jakichkolwiek emocji .Na początku łudzisz się, że to zaraz minie. Ale nie mija. Jesteś wściekły, że nie potrafisz niczego zmienić. Tysiące pytań zaczyna ci chodzić po głowie –co robić, czego jeszcze spróbować, do kogo jeszcze można zwrócić się o pomoc. Towarzyszą ci różne emocje ,ale ty przecież musisz zająć się tym Dużym Dzieckiem. Umyć go , nakarmić, …… dać poczucie bezpieczeństwa.

Poszłam na żywioł. Skoro wychowałam dwóch synów, to i zaopiekuję się jeszcze tym Dużym Dzieckiem. Przecież potrafię, dodam jeszcze tylko rehabilitację i wszystko będzie ok – tak myślałam.

Czy dobrą podjęłam decyzję, do dzisiaj mam mieszane uczucia. Starałam się robić wszystko jak najlepiej. Czy ktoś inny zrobiłby to lepiej niż ja?. Możliwe. Ale taka była moja decyzja, i nic już tego nie zmieni.

Były dni, kiedy byłam szczęśliwa i dumna z siebie, ale i takie, kiedy byłam wściekła na cały świat, rozgoryczona i gotowa się poddać. Co gorsza, mimochodem wciągałam w to najbliższych, przecież mieszkaliśmy razem, wspólnie cieszyliśmy się z sukcesów babci Stasi, ale też i przeżywaliśmy jej, a tym samy i nasze porażki. Można powiedzieć, że byliśmy jak zmieniające się pory roku. Jednego dnia świeciło u nas słońce, innego była mżawka ale i były burze z piorunami.

Opieka nad osobą niepełnosprawną to nie tylko wysiłek fizyczny, ale także ogromne obciążenie psychiczne i emocjonalne.

Nie będę pisać jak dochodziłam do pewnych rozwiązań , przedstawię to co udało mi się osiągnąć na drodze prób i błędów korzystając z wszelkich dostępnych mi źródeł przez 11 lat sprawowania opieki nad Babcią Stasią.

Od czego należy zacząć? PRZYGOTOWANIE POKOJU

 

 

 

U Babci Stasi… (I)

Część I

Jak grom z jasnego nieba spadła na mnie wiadomość, że Mama jest w szpitalu. Jeszcze wczoraj rozmawiałyśmy przez telefon. Trochę narzekała na bóle nóg, ale jak zwykle szybko przeszła do pytań o wnuków i właściwie cała rozmowa skupiła się na „oczkach w głowie babci Stasi”.

15 lat temu nie było telefonów komórkowych (przynajmniej ja go nie miałam) Skype? Sam Internet to było coś o czym się tylko czytało. Dlatego, te 200 km które dzieliło mnie od mamy sprawiało, że musiałam uzbroić się w niesamowitą cierpliwość. Każdy dźwięk telefonu wzbudzał jednocześnie lęk i nadzieję.

Aż usłyszałam diagnozę: złamanie szyjki kości udowej, mikrowylew, pacjent splątany. W moim tłumaczeniu: osoba niechodząca, żyjąca w swoim świecie, całkowicie zdana na innych.

Dzisiaj, pierwsze co bym zrobiła, to poprosiłabym Pana Google o pomoc. Ale owe 15 lat temu!

Rodzinna burza mózgów – ustalamy plan działania w pracach nad przygotowaniem mieszkania do przyjęcia Babci i opieki nad nią.

  • Pokój – dobrze gdyby miała swój. Osoba leżąca choćby przy kwestii toalety, potrzeb fizjologicznych ma prawo do intymności.
  • Łóżko – półtapczan syna za niski, musi być coś wyższego, najlepiej z regulowaną wysokością, unoszonym zagłówkiem- trudno przecież jeść na leżąco.
  • Balkonik – lekarz wspomniał, że jak najszybciej powinna zacząć chodzić.

To wszystko- wtedy tak myślałam. Dzisiaj wiem, że była to tylko kropla w morzu potrzeb, które każdego dnia wciąż rosły i rosły. Ale i tak jestem dumna, że wówczas udało mi się to wszystko zorganizować w ciągu kilku dni. Oczywiście nie zrobiłam tego sama, pomagali mi nie tylko najbliżsi ale i przyjaciele, którzy przez kolejne 12 lat wspierali mnie w walce z chorobą Mamy i opiece nad nią. Dodawali mi otuchy w chwilach załamania, poczucia całkowitej bezradności a nawet rozpaczy, że to koniec, że dłużej nie dam rady tak żyć, nie poradzę sobie dalej w opiece nad Mamą i z samą sobą.

Jakże tu okazało się prawdziwe powiedzenie:

PRAWDZIWYCH PRZYJACIÓŁ POZNAJESZ W BIEDZIE.

Dziękuję Wam wszystkim, że byliście wówczas ze mną.

Ale, czy podziękuję Wam, za to że uległam Waszej presji by spisać to jak wyglądała moja walka o Babcię Stasię, ile przy tym popełniłam błędów, a ile dokonałam „ odkryć” w sposobach opieki nad osobą niepełnosprawną – to się dopiero okaże!