Archiwa tagu: pamiętnik

U Babci Stasi… (III)

Pokój babci Stasi.

 

Kiedy zapada decyzja pozostawienia chorego w domu, wyłania się potrzeba stworzenia mu odpowiednich warunków. Miałam tego pełną świadomość i po krótkiej dyskusji wraz z rodziną postanowiliśmy, by jedno z pomieszczeń w domu przeznaczyć dla Babci Stasi. Wymagało to od nas pewnej reorganizacji życia domowego, ale udało się. Pokój przed przyjazdem Babci ze szpitala był już dla niej przygotowany. Jak się później okazało, była to dobra decyzja.

Jak przygotować pokój – co zostawić,  czego się pozbyć, co dołożyć?

Ja zrobiłam to w dwóch krokach. Wyobraziłam sobie, że:

  1. jestem chora – co więc jest mi niezbędne (minimum z minimum) by czuć się dobrze
  2. jestem opiekunem – dokładam wszystko to co jest konieczne do obsługi chorego

Podłoga

Zaczęłam od usunięcia dywanu, podłoga musi być łatwa do utrzymania w czystości. W przypadku mycia chorego w łóżku jest duże prawdopodobieństwo jej  zalania – przerabiałam to nie raz.

Łóżko

Jest to najważniejszy mebel! Udało mi się wypożyczyć je w wypożyczalni sprzętu rehabilitacyjnego.

Na co należy zwrócić uwagę?

  • regulowana wysokość –podczas opieki chorego leżącego kręgosłup opiekuna szybko daje o sobie znać
  • unoszony zagłówek– dziś można kupić sam zagłówek z regulowaną wysokością i wykorzystać go np. podczas karmienia chorego (przykładowy zagłówek)
  • wysięgnik lub uchwyt – umożliwi choremu samodzielne podciągnięcie się np. do pozycji siedzącej.
  • barierka zabezpieczająca – zakładałam ją na noc w obawie przed wypadnięciem Babci z łóżka

Sprzęt musi być łatwy w utrzymaniu czystości. Często był narażany na różne  zanieczyszczenia, które musiały być szybko i w łatwy sposób usuwane. W tym wypadku szpitalne,  tradycyjne metalowe łóżko stanęło na wysokości zadania.

Dzisiaj dostępne są łóżka sterowane pilotem. Z pewnością są godne polecenia. Bez wysiłku można w nich ustawiać wysokość, regulować kąt oparcia zagłówka, dobrze byłoby  gdyby posiadało funkcję umożliwiającą  takie ułożenie stelażu, by chory mógł przyjąć pozycję siedzącą z opuszczeniem nóg (szczególnie ważne w procesie pionizacji chorego, dbania o jego dobre krążenie).

Ważne- ustawiamy łóżko tak, by posiadać możliiwie jak najlepszy dostęp do niego.

Komoda bądź wydzielona część regału

To miejsce  na teczkę z pełną  dokumentacją  leczenia;  leki dodatkowo trzymane np. w koszyczku, w którym powinno znaleźć się też  miejsce  na gilotynkę do dzielenia leków, zgniatacz– jeśli leki wymagają dzielenia lub sproszkowania; czy tygodniowa kasetka na leki, którą raz w tygodniu uzupełniamy (bez ciągłego sprawdzania i pilnowania czy właściwe leki zostały podane we wskazanym czasie) tutaj znajdziesz te produkty.  A także ciśnieniomierz, gleukometr, inhalator czy inne aparaty medyczne, o ile korzystamy z nich w podstawowej opiece nad chorym.

Dosuwany, stabilny stolik

Najlepszy byłby taki na kółkach, by móc go ustawiać zależnie od potrzeby, gdyż ma nam służyć do wielu rzeczy, choćby  jako blat, na którym możemy postawić posiłek, miskę i inne akcesoria do mycia, małą nocną lampkę (teraz można kupić małe lampki włączane bezpośrednio do kontaktu, których światło  dostatecznie ułatwia orientację w pokoju nocą). Ja przez pewien czas wykorzystywałam do tego szafkę nocną, do której dokręciłam kółeczka. Obecnie można znaleźć na rynku funkcjonalne stoliki, które znajdziecie np. tutaj.

Fotel

Obok łóżka w pokoju powinien znajdować się wygodny i stabilny fotel oraz mały stołeczek lub pufa, które można podsunąć pod nogi chorego. Niezmiernie ważne jest  by chory w miarę swoich możliwości jak najdłużej przebywał w  pozycji siedzącej,  ułatwia to krążenie krwi i zapobiega powstawaniu obrzęków kończyn. Pod pośladki podkładałam poduszkę przeciwodleżynową- typu jeż- by zmniejszyć ryzyko odleżyn.

Radio, telewizor

Tak jesteśmy przyzwyczajeni do ich obecności, że większości z nas  trudno sobie wyobrazić dzień   bez ich odbioru. Ale czy każdy chory tego chce- lepiej to dobrze przemyśleć . Babcia Stasia uwielbiała słuchać radia-najlepiej dawnych melodii, które pamiętała z lat młodości. Telewizor przydawał się do oglądania Mody na sukces i Wiadomości.

Cały dzień przy włączonym radiu czy telewizorze może dać odwrotny efekt niż byśmy tego oczekiwali. Uwierzcie, może szybciej zmęczyć chorego niż zabić jego poczucie osamotnienia.

Chcąc by babcia czuła się jak najlepiej w nowym miejscu, na komodzie postawiłam zdjęcia z jej pokoju, na ścianie zaś zawisł ukochany obraz. Chciałam, by po przebudzeniu zawsze miała przed oczami to, co łączyłoby ją z minionym czasem.

W miarę jak Babcia wracała do zdrowia, musiałam wprowadzać też pewne zmiany i w innych pomieszczeniach domu. Prawdziwym wyzwaniem była łazienka, ale jak sobie z tym poradziłam napiszę w kolejnych postach.

 

U Babci Stasi… (II)

Część II

Tak jak obiecałam, spróbuję w jak najrzetelniejszy sposób podzielić się z Wami moim doświadczeniem w opiece nad osobą starszą, która z dnia na dzień z osoby aktywnej, pełnej wigoru stała się małym dzieckiem tak fizycznie jak i mentalnie. Jest, rozumie co się do niego się mówi, ale nie poznaje najbliższych mu osób, nie zawsze potrafi zrobić to, o co jest proszony.

Gdzie jesteś Mamo! Nie jeden raz chciałam krzyczeć, gdy patrzyłam na to małe dziecko w ciele mamy. Jak to możliwe, że jest, a właściwie jej nie ma. Jak trudno zrozumieć, że ktoś kogo kochasz , z kim jeszcze wczoraj rozmawiałeś ,śmiałeś się, kłóciłeś – teraz patrzy na ciebie błędnym wzrokiem, bez miłości, bez jakichkolwiek emocji .Na początku łudzisz się, że to zaraz minie. Ale nie mija. Jesteś wściekły, że nie potrafisz niczego zmienić. Tysiące pytań zaczyna ci chodzić po głowie –co robić, czego jeszcze spróbować, do kogo jeszcze można zwrócić się o pomoc. Towarzyszą ci różne emocje ,ale ty przecież musisz zająć się tym Dużym Dzieckiem. Umyć go , nakarmić, …… dać poczucie bezpieczeństwa.

Poszłam na żywioł. Skoro wychowałam dwóch synów, to i zaopiekuję się jeszcze tym Dużym Dzieckiem. Przecież potrafię, dodam jeszcze tylko rehabilitację i wszystko będzie ok – tak myślałam.

Czy dobrą podjęłam decyzję, do dzisiaj mam mieszane uczucia. Starałam się robić wszystko jak najlepiej. Czy ktoś inny zrobiłby to lepiej niż ja?. Możliwe. Ale taka była moja decyzja, i nic już tego nie zmieni.

Były dni, kiedy byłam szczęśliwa i dumna z siebie, ale i takie, kiedy byłam wściekła na cały świat, rozgoryczona i gotowa się poddać. Co gorsza, mimochodem wciągałam w to najbliższych, przecież mieszkaliśmy razem, wspólnie cieszyliśmy się z sukcesów babci Stasi, ale też i przeżywaliśmy jej, a tym samy i nasze porażki. Można powiedzieć, że byliśmy jak zmieniające się pory roku. Jednego dnia świeciło u nas słońce, innego była mżawka ale i były burze z piorunami.

Opieka nad osobą niepełnosprawną to nie tylko wysiłek fizyczny, ale także ogromne obciążenie psychiczne i emocjonalne.

Nie będę pisać jak dochodziłam do pewnych rozwiązań , przedstawię to co udało mi się osiągnąć na drodze prób i błędów korzystając z wszelkich dostępnych mi źródeł przez 11 lat sprawowania opieki nad Babcią Stasią.

Od czego należy zacząć? PRZYGOTOWANIE POKOJU

 

 

 

U Babci Stasi… (I)

Część I

Jak grom z jasnego nieba spadła na mnie wiadomość, że Mama jest w szpitalu. Jeszcze wczoraj rozmawiałyśmy przez telefon. Trochę narzekała na bóle nóg, ale jak zwykle szybko przeszła do pytań o wnuków i właściwie cała rozmowa skupiła się na „oczkach w głowie babci Stasi”.

15 lat temu nie było telefonów komórkowych (przynajmniej ja go nie miałam) Skype? Sam Internet to było coś o czym się tylko czytało. Dlatego, te 200 km które dzieliło mnie od mamy sprawiało, że musiałam uzbroić się w niesamowitą cierpliwość. Każdy dźwięk telefonu wzbudzał jednocześnie lęk i nadzieję.

Aż usłyszałam diagnozę: złamanie szyjki kości udowej, mikrowylew, pacjent splątany. W moim tłumaczeniu: osoba niechodząca, żyjąca w swoim świecie, całkowicie zdana na innych.

Dzisiaj, pierwsze co bym zrobiła, to poprosiłabym Pana Google o pomoc. Ale owe 15 lat temu!

Rodzinna burza mózgów – ustalamy plan działania w pracach nad przygotowaniem mieszkania do przyjęcia Babci i opieki nad nią.

  • Pokój – dobrze gdyby miała swój. Osoba leżąca choćby przy kwestii toalety, potrzeb fizjologicznych ma prawo do intymności.
  • Łóżko – półtapczan syna za niski, musi być coś wyższego, najlepiej z regulowaną wysokością, unoszonym zagłówkiem- trudno przecież jeść na leżąco.
  • Balkonik – lekarz wspomniał, że jak najszybciej powinna zacząć chodzić.

To wszystko- wtedy tak myślałam. Dzisiaj wiem, że była to tylko kropla w morzu potrzeb, które każdego dnia wciąż rosły i rosły. Ale i tak jestem dumna, że wówczas udało mi się to wszystko zorganizować w ciągu kilku dni. Oczywiście nie zrobiłam tego sama, pomagali mi nie tylko najbliżsi ale i przyjaciele, którzy przez kolejne 12 lat wspierali mnie w walce z chorobą Mamy i opiece nad nią. Dodawali mi otuchy w chwilach załamania, poczucia całkowitej bezradności a nawet rozpaczy, że to koniec, że dłużej nie dam rady tak żyć, nie poradzę sobie dalej w opiece nad Mamą i z samą sobą.

Jakże tu okazało się prawdziwe powiedzenie:

PRAWDZIWYCH PRZYJACIÓŁ POZNAJESZ W BIEDZIE.

Dziękuję Wam wszystkim, że byliście wówczas ze mną.

Ale, czy podziękuję Wam, za to że uległam Waszej presji by spisać to jak wyglądała moja walka o Babcię Stasię, ile przy tym popełniłam błędów, a ile dokonałam „ odkryć” w sposobach opieki nad osobą niepełnosprawną – to się dopiero okaże!